Mandy Bone się poci. Ponownie.
Mieszka na najwyższym piętrze mieszkania socjalnego w West Midlands ze swoją 80-letnią matką. Oboje cierpią na choroby, które nasilają się pod wpływem upału. Mandy choruje na POChP (przewlekłą obturacyjną chorobę płuc). Kiedy jej temperatura gwałtownie wzrasta, jej płuca przestają działać. Ona nie może oddychać.
„W mieszkaniu jest piekielnie gorąco” – mówi. „Słońce po prostu świeci od razu”.
Jej inhalator jest zawsze pod ręką. Zawsze.
To nie jest wąska kwestia. To jest nowa normalność. W Wielkiej Brytanii masywne domy z cegły pochłaniają w ciągu dnia promieniowanie słoneczne, pełniąc rolę akumulatorów ciepła. Zachowują to ciepło jeszcze długo po zachodzie słońca. W nocy, gdy ciało musi się ochłodzić, aby się zregenerować, ściany oddają ciepło z powrotem do pomieszczenia.
Nazywa się to efektem miejskiej wyspy ciepła. W miastach temperatury w nocy mogą być nawet o 7°C wyższe niż na obszarach wiejskich. To jest śmiertelne. Modelowanie wykazało, że podczas poprzedniej fali upałów w West Midlands efekt ten był odpowiedzialny za połowę ze 130 zgonów.
Teraz rozmowa się zmienia. Nie chodzi już tylko o ratowanie planety. Chodzi o przetrwanie.
Luka adaptacyjna
Od dziesięcioleci bogate kraje za priorytet traktują łagodzenie zmian klimatycznych – ograniczanie emisji gazów cieplarnianych. Wydawało się to moralnie słuszne. Bogate kraje stworzyły problem; muszą to rozwiązać. Dostosowanie? Została zepchnięta na dalszy plan.
W 2023 r. na działania łagodzące przeznaczono 1,8 biliona dolarów. Na adaptację – tylko 65 miliardów. Mniej niż 5%.
Dlaczego takie pochylenie? Rozmawiają o pieniądzach. Pompy ciepła i pojazdy elektryczne można sprzedać z zyskiem. Bielenie dachów? Instalacja wentylacyjna? Ulepszona izolacja? To są dobra publiczne. Nie zapewniają łatwych zwrotów bankowych dla inwestorów detalicznych.
Ale narracja o dniu zagłady pęka. Bill Gates niedawno argumentował, że obsesja na punkcie rygorystycznych celów temperaturowych przekierowała finansowanie z działań, które obecnie faktycznie ratują życie. Zmiany klimatyczne nie zniszczą ludzkości. Ale upał zabija. Dzisiaj.
Joe Shields zna to z pierwszej ręki. Kieruje zrównoważonym rozwojem w Walsall Housing Group (whg), która zarządza 23 000 domów. Latem ubiegłego roku mieszkańcy kompleksu Ellum Pointe (przeznaczonego dla osób powyżej 55. roku życia) nie mogli znieść upału. Potem Shields improwizował.
„Przebudowaliśmy pokój wspólny” – wyjaśnia. “Zamknęli wszystkie okna. Zainstalowaliśmy mobilny klimatyzator. Zrobiliśmy wewnętrzne chłodnie.”
Była to powtórka zimy 2020, tyle że w odwrotną stronę i bardzo upalna.
Teraz Shields muszą zrównoważyć dekarbonizację z tolerancją na ciepło. To jest chodzenie po cienkim lodzie. Właściciele nieruchomości w Wielkiej Brytanii balansują na tej krawędzi.
Czy warunkowanie jest rozwiązaniem?
Brytyjczycy od zawsze nienawidzili mechanicznego chłodzenia. Wolimy cień. Wentylacja. Grube zasłony. Projekt pasywny.
Ale czy takie podejście nie staje się masochistyczne?
David Lawrence z Centre for British Progress ujmuje to bez ogródek: mówimy ludziom, aby izolowali swoje domy na zimę. Montujemy grzejniki. Dlaczego spodziewamy się, że latem będą cierpieć z powodu kulturowego przywiązania do świeżego powietrza?
Klimatyzacja jest standardem w biurach, hotelach i sklepach. A przecież nie spodziewamy się tego w szkołach i szpitalach. Gdzie miliony ludzi spędzają dni. Gdzie ciepło obiektywnie zmniejsza koncentrację i zagraża zdrowiu.
Obecnie jedynie 5% domów w Anglii posiada urządzenia chłodnicze.
Komisja ds. zmian klimatycznych rządu brytyjskiego, której przewodniczy baronowa Brown (inżynier Julia King), twierdzi, że musimy zmienić kurs. Jej komitet od lat nalegał na wyznaczenie trudnych celów. W tym roku opublikowali raport tuż przed nadejściem majowej fali upałów.
Oto wnioski:
Zapewnienie chłodzenia 30% najbardziej bezbronnych domów, a także klimatyzacji w szpitalach zmniejszyłoby przewidywaną liczbę zgonów spowodowanych upałem o 40% do 2050 r.
Zalecają instalację klimatyzacji w szpitalach i domach opieki w ciągu 10 lat. W szkołach – od 25 lat.
Jest to sprzeczne z wieloletnią polityką rządu, która priorytetowo traktuje środki pasywne.
Profesor Mat Santamouris, wiodący ekspert w dziedzinie przegrzania miast, zgadza się z tym. Systemy maszynowe powinny stanowić ostatnią linię obrony.
„Samo odblaskowe pokrycie dachowe może obniżyć temperaturę w pomieszczeniach z 43°C do 30°C” – zauważa. „Wentylatory sufitowe kosztują grosze.”
Buduj szklane drapacze chmur bez cieni? “Szaleństwo”.
„Za pomocą klimatyzacji nie rozwiążemy problemu klimatycznego” – mówi Santamouris. Przemysł jest oczywiście potężny. Ale chłodzenie pasywne tworzy miejsca pracy także dla hydraulików i pracowników budowlanych.
Rozłam polityczny
Debata staje się coraz bardziej toksyczna. Niektóre samorządy Londynu stosują „hierarchię chłodzenia”, w której priorytetem są metody niskoenergetyczne. Nakazali nawet właścicielom demontaż klimatyzatorów.
Konserwatyści nazywają to „skąpstwem średniowiecza”. Inni wzywają do rewolucji w klimatyzacji.
Do tego dochodzi kwestia dotacji.
Od kwietnia Anglia i Walia oferują dotację w wysokości 2500 funtów na odwracalne powietrzne pompy ciepła. Jest to w zasadzie pierwsza dotacja na klimatyzację w Wielkiej Brytanii.
Cisza.
W pierwszym miesiącu wnioski złożyło jedynie 45 gospodarstw domowych. Tysiące osób wybrało wersję wyłącznie grzewczą.
W Szkocji właściciele domów mogą otrzymać 7500 funtów w ramach programu Home Energy Scheme. Nie ma jednak środków na chłodzenie powietrzem (systemy typu split). W Irlandii Północnej? Nie ma stypendium uniwersalnego.
I tu jest haczyk: program w Anglii i Walii wyklucza budownictwo socjalne i nowe budynki.
Pozbawiło to ludzi takich jak Keish w Woolwich w południowo-wschodnim Londynie.
Podczas fali upałów w jej mieszkaniu na ostatnim piętrze temperatura osiągnęła 43 stopnie Celsjusza. Nazywa to „nieludzkim”. Ona i około 20 sąsiadów pozywają swojego właściciela, PA Housing.
Dyrektor generalny wynajmującego przyznaje, że mieszkańcy borykają się z „niekomfortowo wysokimi temperaturami… w domach zaprojektowanych tak, aby zatrzymywać ciepło, a nie chłodzić”.
Keish jest dokładnie tą osobą, dla której przeznaczony był nowy grant. Ponieważ jednak jest lokatorką mieszkania socjalnego, otrzymuje odmowę.
Obszary najbardziej ubogie są siedem razy bardziej narażone na działanie ekstremalnych temperatur. Są one jednak systematycznie wykluczane z otrzymania dofinansowania.
Problem z zasilaniem
Nawet jeśli w każdym domu zainstalujemy klimatyzatory, czy sieć wytrzyma obciążenie?
Prawdopodobnie nie.
Santamuris odnosi się do Tokio. Jednocześnie pracuje tak wiele klimatyzatorów, że usuwane przez nie ciepło odpadowe tworzy wtórną wyspę ciepła. Wydech dodaje prawie 1000 watów ogrzewania na metr kwadratowy.
„To kolejne słońce” – mówi.
Londyn jeszcze nie osiągnął tego punktu. Jeśli jednak pójdziemy tą samą drogą, dotrzemy tam.
Mechaniczne chłodzenie wszystkiego obciąża sieć i nagrzewa ulice, co sprawia, że powietrze na zewnątrz jest cieplejsze, przez co ludzie potrzebują więcej klimatyzacji. To jest pętla sprzężenia zwrotnego.
Santamouris i baronowa Brown zgadzają się co do dalszego działania: najpierw chłodzenie pasywne. Systemy maszynowe tylko tam, gdzie jest to potrzebne. Korzystaj z czystej energii. I, co najważniejsze, chronić grupy bezbronne.
Francja przekonała się o tym na własnej skórze podczas śmiertelnej fali upałów w 2003 roku. Tysiące zginęło, bo nikt nie miał planu działania. Nie będziemy improwizować.
W przypadku Jo Shields strach jest realny.
„To jest nasze przetrwanie” – mówi. Przez większość dni stara się o tym nie myśleć. „W przeciwnym razie to mnie przeraża”.
Mandy jest wdzięczna za pokój wspólny. Klimatyzator działa przez cały dzień.
„Siedziemy tam… to bardzo pomaga” – mówi. „Chcę taki w moim mieszkaniu”.
Może pewnego dnia uda jej się to dostać. A może po prostu sięgnie po inhalator i poczeka, aż ściany przestaną świecić od gorąca.





















