Pierwszy pacjent

22

Nie tym razem

Skończyłem 13 lat. I umarłem. Przynajmniej tak twierdzili lekarze. Był sam koniec Świąt Wielkanocnych 2021: znoszono kwarantanny, ale mój organizm miał inne plany. Wróciłem do szkoły z uczuciem ciężkości, jakby moje kości były wypełnione ołowiem. Iść do domu? To zbyt trudne. Dzienne drzemki w przerwach zamieniały się w popołudniowe śpiączki. Następna w kolejce jest izba przyjęć (A&E). Ojciec zauważył, że mój oddech jest dziwny, jakiś ochrypły. Monitor oszalał. Krzyczeli o pomoc. Obustronne zapalenie płuc. OIOM. Chemoterapia. Tego dnia obudziłem się ze świadomością, że bitwa się nie skończyła, a jedynie zmieniła kształt. Białaczka z limfocytów T. Rzadki. Agresywny. Rodzaj nowotworu, który zamienia komórki układu odpornościowego we wrogów.

Weszły w życie standardowe procedury. Leicester Royal Infirmary, miesiąc chemioterapii. Bez żadnego pragnienia. Eskalacja. Cięższe narkotyki. Nadal nic. Szpital Dziecięcy w Sheffield w październiku. „Big Gun”: Przeszczep szpiku kostnego. Zniszcz komórki macierzyste. Wymień je na nowe. Wytrzymałem pięć i pół tygodnia. Przyjechałem do domu na Boże Narodzenie. Poczułem nadzieję, tę głupią, niebezpieczną rzecz. Potem gorączka wróciła. Retum przybył jak jadący pociąg. Przeszczep się nie powiódł. Zostały tygodnie, może mniej. Moi rodzice wpatrywali się w ścianę. Rozmawiali o zaciągnięciu kredytu hipotecznego, wylocie za granicę, sprzedaży mebli. Rozpacz ma specyficzny zapach, prawda? Pikantny. Metal.

Naukowe „Zdrowaś Maryjo” (ostateczność)

Szukali czegokolwiek. Komórki CAR-T coraz częściej pojawiają się w badaniach jako zmodyfikowani żołnierze polujący na raka. Ale jest pewien haczyk. Nie można po prostu dać żołnierzowi z komórki T broni i wysłać go, żeby zabił innego żołnierza z komórki T. Przyjazny ogień. Po prostu będą się nawzajem zabijać. Działa przeciwko nowotworom z komórek B, ale na moje nie robi zbyt wiele. Na razie.

Procesem w Londynie kierował profesor Wasim Qasim. Korzystanie z edycji podstawowej CRISPR. Zmieniając kod genetyczny samych komórek CAR-T, tak aby nie wyglądały już jak komórki T. Dla układu odpornościowego organizmu stały się obcymi, niewidzialnymi duchami, zdolnymi upolować mojego raka, nie będąc ściganymi. Science fiction stało się prawdziwym życiem. Spakowaliśmy nasze torby do szpitala Great Ormond Street.

Rodzice zawahali się. Kto może ich winić? Po co narażać dziecko na męki eksperymentalnej terapii, jeśli jedynym rezultatem jest ból na końcu? Bilety do Disneylandu zapewniłyby lepsze wspomnienia. Ale podjąłem decyzję. Miałem 13 lat. Nie miałem wpływu na świat. Żadnych dzieci, żadnych wynalazków, żadnej sztuki. Tylko chore dziecko umierające w łóżku. To była dźwignia. Kontrola. Nawet jeśli zabiłoby mnie to szybciej, może dane uratują następną osobę.

„Jeśli to nie pomoże mnie, pomoże komuś innemu.”

Konsekwencje

Zabieg przypominał science fiction przeniesiony do sterylnego pokoju. Edytowali moje komórki, pomnożyli je w laboratorium, pomnożyli, tworząc całą armię. Potem go zwrócili. Kamery filmowały cały proces. Tydzień później przyszedł doktor Chiesa z wiadomością: komórki się rozmnożyły. Oni żyli. Pracowaliśmy. Czekaliśmy.

Cztery tygodnie później. Wynik badania szpiku kostnego był czysty. Pusty. Żadnego raka. Nie ma wykrywalnych złych krwinek. Dwa tygodnie później? Wciąż pusty. Następnie przeprowadzono drugi przeszczep szpiku kostnego, tym razem w celu zastąpienia moich zdrowych komórek macierzystych krwi, teraz, gdy „karta została już wyjaśniona”.

Szpital jest łatwy. Zawsze jest ktoś w pobliżu. Pielęgniarki, lekarze, specjaliści od zabaw przyklejających naklejki na okna. Poznałem nawet przyjaciela, którego nigdy nie spotkałem, komunikując się wyłącznie za pomocą wiadomości tekstowych przyklejonych do szyby. Potem poszedłem do domu. Jeden. Przez rok. Mama wróciła do pracy. Pozostał Holly, pies. Żadnych gości. Żadnej szkoły. Żadnego świata zewnętrznego. Tylko cztery ściany i tykający zegar, przerażona przeciągiem niosącym śmierć.

Mam teraz 17 lat. Zdaję egzaminy A-level. Uczę się prowadzić, co jest przerażające, ale jest to uzasadniona obawa. W większości przypadków remisja się utrzymuje. Problemy z tarczycą pozostały pamiątką po chemioterapii, a nie po edycji genów. Chcę zostać naukowcem biomedycznym. Staż. Stopień. Spotkałem profesora Davida Liu, człowieka, który stworzył narzędzie, które mnie uratowało. płakałam. Żałośnie, wstydliwie, intensywnie.

Nauka to nie tylko książki i artykuły. To jest tlen. Bez laboratoriów, nieudanych eksperymentów i nocnych czuwań nie czytałbym tej książki. Badania są ważne. Ale są powolne, drogie i mylące. Naciskaliśmy dalej na linkę, która tym razem się ugięła.