Obsada Christiana Graya to historia, która wciąż boli Charliego Hennama. We wrześniu 2013 roku Universal Studios ogłosiło, na co wszyscy czekali: obsadziło angielskiego aktora do roli zblazowanego miliardera w filmowej adaptacji powieści E. L. James „Pięćdziesiąt twarzy Greya”. Inspiracja podbiła świat szturmem od czasu premiery w 2011 roku. Wydawało się, że to gwarantowany hit.
Ale miesiąc miodowy był krótki. Zaledwie miesiąc później Hennam opuścił projekt. Całkowicie odrzucił tę rolę.
W tej decyzji nie chodziło o pieniądze ani ego. To był straszny problem z harmonogramem. Hennam był już zajęty kręceniem piątego i ostatniego sezonu Sons of Anarchy. Miał także zagrać w Crimson Peak Guillermo del Toro. Nie można być w dwóch miejscach jednocześnie. Studia zgodziły się. Odszedł z projektu.
Reakcja była natychmiastowa. Fani byli wściekli. Niektórzy twierdzili, że nie był to odpowiedni wygląd tej postaci. Szum medialny szybko stał się negatywny. Krytycy kwestionowali jego zdolność do kontynuowania serii. To była katastrofa PR jeszcze przed rozpoczęciem zdjęć.
W końcu Universal znalazł innego mężczyznę. Rola przypadła Jamiemu Dornanowi. Film ukazał się w 2015 roku. Zebrał miliardy.
Hennam nie milczał w tej całej sprawie. Po latach podzielił się swoimi wspomnieniami z tego przeżycia. Nie ukrywał prawdy. Nazwał to najgorszym doświadczeniem zawodowym w swoim życiu. Był w centrum uwagi, ale został wypchnięty z powodu konfliktu kontraktowego. Nie zapomniałem o Internecie. I on też.
Dlaczego więc w ogóle przyjął tę rolę? I dlaczego odmówił przyjęcia tak ogromnej opłaty?
To nie była jego osobista decyzja. Harmonogramy się pokrywają. Czasy produkcji są różne. Czasami gwiazdy po prostu nie są wyrównane. Hennam poszedł dalej. Kontynuował grę. Znalazł inne role. Nie potrzebował potwierdzenia swojej kariery przez Christiana Greya.
Ale pamięć pozostała. „Co by było, gdyby” nawiedzało marginesy historii popkultury. Niektórzy fani nadal twierdzą, że Dornan nie był właściwym wyborem. Inni mówią, że Hyunnam wszystko zrujnował. Kto wie? Scenariusz należy już do przeszłości. Harmonogram jest zamknięty.
Jedyne co mamy to plotki. I bardzo zapracowanego człowieka, który zdecydował, że The Wire jest ważniejsze.
















