Zakaz nawozu zimowego nie istnieje (prawie)

10

Zakaz nie działa.

Llyr Gruffydd, nowy minister rozwoju obszarów wiejskich Walii, twierdzi, że należy znieść zimowy zakaz stosowania obornika na polach. Poprzedni rząd laburzystów wprowadził te zasady dla rolników. Działacze na rzecz ochrony środowiska chroniący rzeki byli zachwyceni. Rolnicy kipiali ze wściekłości. To była recepta na konflikt, a nie współpracę.

Gruffydd nie zamierza rozstrzygać sporu ignorowaniem rolników. Wierzy w wykorzystanie technologii. Prawdziwe dane. Prognozy pogody. Zamiast „schematycznej uprawy według kalendarza”.

Twierdzi, że sprzeczność między celami środowiskowymi Plaid Kemru a jej agrarnymi korzeniami jest mitem. Nowy rząd w dalszym ciągu dąży do osiągnięcia zerowej emisji dwutlenku węgla netto do 2035 r., a następnie do 2045 r. i chce wyprzedzić resztę Wielkiej Brytanii (która stawia sobie za cel rok 2050) o dziesięć lat, aby osiągnąć cel na 2040 r. Agenda klimatyczna pozostaje niezmieniona. Zmieniają się jedynie sposoby jego realizacji.

Chaos z obornikiem

Tak właśnie jest z obornikiem. Jest to mieszanina krowiego łajna i wody. Naturalny nawóz. Doskonały do ​​gleby. Ale dla rzek jest to straszne, jeśli do nich wpływa.

Kiedy obornik wpada do wody, światło słoneczne nie może przez niego przeniknąć. Następuje szybki rozwój glonów. Tlen znika. Dzikie zwierzęta się duszą.

„Na drogach wodnych kraju panuje chaos” – ostrzegają organizacje zajmujące się ochroną rzek. Argumentowali, że rolnicy mają dziesięć lat na przystosowanie się. Powinny być już gotowe.

Od 2021 r. gospodarstwa rolne będą musiały posiadać magazyny przez pięć miesięcy. Od połowy października do stycznia nie można było stosować obornika. Zasady były rygorystyczne. Ciężki.

Rolnicy ich nienawidzili. Mówili, że przechowywanie jest drogie. Twierdzili, że pogoda jest ważniejsza niż miesiąc w kalendarzu. Jeśli grudzień jest słoneczny i suchy, po co czekać do lutego? Regulamin wydawał się oderwany od rzeczywistości.

Wyjrzyj przez okno

Gruffydd był wcześniej przewodniczącym opozycji Plaid Cymru. Teraz dzierży klucze do władzy.

Przyznaje, że zakaz nie działa.

„Jeśli chcesz wiedzieć, czy pogoda jest odpowiednia” – powiedział – „nie patrz w kalendarz. Wyjrzyj przez okno”.

Potrzebujemy technologii do zarządzania obornikiem. Zakaz ulegnie zmianie. Nie jest jasne, czy zmiana ta nastąpi przed tej zimy. „Zrobią wszystko, co w ich mocy”. Jest to najbardziej szczegółowe sformułowanie, jakie jest możliwe.

Rolnictwo przeżywało okres niestabilności. Masowe protesty wstrząsnęły Senedd w 2024 r. Dotacje, regulacje, gniew. To był trudny czas. Gruffydd obiecuje, że to on zrozumie sytuację. Dla tych, którzy zamierzają rozwiązywać problemy.

Budżet? Jest chroniony. W obecnej sytuacji gospodarczej nie będzie ona szybko rosnąć, ale też nie będzie się zmniejszać. Zobowiązania wieloletnie. Stabilność, której pragną rolnicy.

Problem z dziką przyrodą

A potem jest gruźlica. Gruźlica bydła. Borsuki są zaangażowane.

Gruffydd zgodził się z Radą Programową ds. Gruźlicy. Nie można patrzeć tylko na bydło. Zwalczanie choroby jest konieczne także w populacjach dzikich zwierząt. Zwykle wiąże się to ze zmniejszeniem liczebności populacji. Organizacje ekologiczne są z tego niezadowolone, ale minister nie ustępuje.

Niektórzy zauważyli coś jeszcze. Raczej coś, czego nie było.

Klimat i przyroda zniknęły z jego tytułu.

River Action odnotowało w mediach społecznościowych X: „Dlaczego zniesiono stanowisko Specjalnego Ministra ds. Zmian Klimatu? Dlaczego nie uczynić ochrony przyrody priorytetem?”

Komisarz ds. przyszłych pokoleń nazwał to „rozczarowującym”. W kluczowych celach Pierwszego Ministra nie ma mowy o środowisku. To przypomina zaniedbanie. Rekolekcje.

Gruffydd upiera się, że nie ma w tym sprzeczności. Poprawa stanu przyrody pomaga rolnictwu. Walka ze zmianami klimatycznymi pomaga wszystkim. Widzi synergię.

Rolnicy mogą tej zimy odpocząć. Rzeki mogą nadal borykać się z tym samym chaosem. Kto wygra? Kto przegra?

Minister uważa, że ​​znalazł odpowiedź. Reszta wygląda przez okno i widzi zupełnie inny obraz.