Voidverse pachnie starą skórą i dziwnymi snami

19

Damien Aubert pracował przy serialu “OA”. Wiesz, prawda? To dziwna, duchowa historia, która na długo zostaje w głowie. Można zatem przypuszczać, że jego debiutancka powieść nie pójdzie po najmniejszej linii oporu. Voidverse jest wydawany przez Saga Press. Książka leży w dłoni z okładką czarną jak onyks.

To przestrzenny western. Albo bajka science-fiction. Akcja rozgrywa się na spadających skałach. Wyobraź sobie planety ułożone pionowo w nieskończonej czarnej pustce. Tutaj nie latają statkami. Albo rośnie, albo tonie. Na tych kamiennych półkach mieszkają ludzie.

Dziewczyna o imieniu „Tonąca” łączy siły z matką. Matka szuka lekarstwa dla syna. Razem odkrywają, że coś pochłania ich świat. Zło. Metodycznie niszczy kamienne krainy.

„Pomysł na „Voidverse” przyszedł mi do głowy… w 2010 roku” – Ober mówi Space. Pierwszy rozdział napisał zaraz po zaśnięciu. Wszędzie nosił ze sobą notesy. Projekty poboczne. Warcaby.

Miał już ogólne pojęcie o fabule, kiedy rozpoczęły się zdjęcia do „OA”*. Przeniósł się do Los Angeles. Przywiózł ze sobą maszynę do pisania. Pomyśl o tym. W Los Angeles. Obudził się wcześnie. Uderzył w klawisze. On też nie kładł się do późna.

Sąsiedzi prawdopodobnie nie docenili hałasu.

„OA” było dla niego idealne. Seria wymagała dziwnych pomysłów. Struktura? Ton? Wszystko powinno być inaczej. Fani go pokochali. Oglądali to wszyscy: od piłkarzy po panie z kotami.

Ober nie jest obcy. Pisze dla Paramount+, AMC, Warner Bros. Ta powieść jest mieszanką Dune i Wool. Wysoka energia. Odwieczne siły wkrótce się ze sobą zderzą.

Studiował nieważkość. Badał deprywację sensoryczną. Czytał japońskie legendy. Opowieści z całego świata.

„Wyciągam rękę przez okno… spoglądam w ciemność” – mówi Ober. „Jakie to uczucie?”

Chciał, żeby proza ​​pasowała do miejsca. Starał się uczynić język prymitywnym. „Flatland” przewrócił mu się w głowie. “V.A.L.I.S.” zrobił to samo. Te książki sprawiają, że myślisz inaczej. Poczuj nowe formy.

W Voidverse chodzi o przygodę. Jak w “Władcy Bestii”. Jak w “Krull”.

Ale nastrój? To jest Zelda. Jest w tym tajemnica. Zachodnia atmosfera. Logika samurajska. Nawiązuje do Kurosawy. Sergio Leone. Stary serial telewizyjny „Hulk”. „Dwupasmowy asfalt”. Nawet „Przyjdź i zobacz”. Straszna opcja.

„Saturn 3”. „Horyzont Zdarzeń”. „Stalker” „Samotny wilk i młode”

Nie planował tych porównań. Jeden z recenzentów stwierdził, że to „Mały Książę” na sterydach. Ocena R.

To logiczne.

Oto szczegół, który wydaje się niepotrzebny, ale tak nie jest. “Voidverse” pachnie niesamowicie. Naprawdę. Jak stara skóra. Jak słodki węgiel. Brzegi stron są pomalowane na czarno. Czuje się ciężko w dłoni.

Poczytaj trochę.


Rozwiązanie

Kamień zebrany dla Decyzji. Większość. Na krawędzi peronu stało pięciu chłopców. Wyglądały na czyste. Zadbany. Na wyświetlaczu.

Instruktor uśmiechnął się. Twarz miał poszarzałą i otyłą. Szara broda. Skinął głową.

Chłopcy poszli o krok do przodu. Wokół nich wibrowało tarcie.

Ich twarze jaśniały strachem. Jak jabłka.

Widziałeś, jak oddychali. Falowanie płuc. Pibs rozwinął się. Skurczony.

Potem krzyk. Jeden chłopiec odwrócił się. Jego twarz się zniekształciła. Dzikie oczy. Czerwone policzki. Pobiegł do matki. Przylgnęli do siebie. Płakać. Zaskoczeni uciekli.

Zapadła cisza. Pozostał jedynie ryk tarcia.

Pozostali zareagowali szybko. Z drżącymi rękami. Pasy zostały ściągnięte. Mocno je zapięli. Nikt nie chciał być następny.

Skoczyli. Czterech chłopców. Jeden po drugim. Ręce na boki. Nogi rozłożone. Poza Kolachi.

Zamarli.

Zdecydowała pustka.

Tarcie ich pochwyciło. Wstali. Na początku powoli. Potem szybciej.

Ich twarze się zamazały. Ciała skurczyły się. Drobiny kurzu. Drobne drobinki kurzu w nadmiernej pustce, prawie niewidoczne.

Ale pojawiła się piąta drobinka kurzu.

Zrobiło się większe.

“Tonie!”

Ktoś krzyknął. Tłum się poruszył. – wymamrotała.

Tonąca kobieta schodziła na dół. Z niemożliwą prędkością. Dłonie mocno zaciśnięte. Podbródek w dół. Czarny matowy kask.

Otworzyło się przezroczyste koło. Zanurkowała. Wylądowała miękko.

Jej hełm nie był matowy. Został podrapany. Wyblakły. Pomarszczony. Jedynie wizjer pozostał wypolerowany. Przeskanowała tłum. Przywróciła nas do siebie.

Była szczupła. Atletyczny. Skórzany kombinezon przylegał do ciała. Pasy są wszędzie. Kieszenie zapinane na guziki. Rękojeść miecza wystawała mu zza pleców. Obok plecaka zaciśniętego jak wściekła pięść.

Następnie wizjer odchylił się do tyłu.

To była kobieta. Tak było od samego początku.

Cisza. Kompletny spokój. Przeszła przez ludzi. Studiowałem twarze.

Zatrzymała się. Spojrzała na mnie. W jej oczach była pusta czerń pustki.

Wyjęła papier ze swojego garnituru. Podniosła ją.

  • „Zaczynam korzystać z kodu” powiedział Drowning. Mam list*.