Stan Bush znów krzyczy w pustkę. I zgadnij co? To działa.
Wydano Transformers: The Movie. Do kin. Na 40-lecie. Fathom Entertainment zajmuje się logistyką, co oznacza, że tłumy nostalgicznych fanów po raz kolejny wypełnią kina, aby oglądać ciągłe eksplozje gigantycznych robotów.
Oryginalna data premiery? 8 sierpnia 1982. Czekaj, nie. Film ukazał się w sierpniu 1986 roku. Stanowił pomost pomiędzy drugim i trzecim sezonem serialu animowanego, sprytną pułapkę mającą na celu sprzedaż zaktualizowanych zabawek Hasbro i wprowadzenie nowych inteligentnych stworzeń. Dziś jest to jeden z niewielu filmów Transformers, o których naprawdę warto pamiętać.
Premiera odbyła się 17 września 2019… żartuję. 17 września 2025? Nie, policz to. Jest 17–21 września 2026. Dzień Transformersów. Nazywają to „Podróżą pokuty”.
Dlaczego? Ponieważ ktoś zabił Optimusa Prime.
To nie była miła opowieść dla dzieci. Jest to niebezpieczne błędne przekonanie. Akcja rozgrywa się w roku 200 według kalendarza Orsona Wellesa – na świecie, mówiąc szczerze, w roku 2005. I jest ponuro. Unicron zjada planety. Dosłownie. Deceptyk wielkości planety pędzi przez Cybertron z nienasyconym głodem. To trudne. To jest tragiczne. Obecnie jest to postrzegane inaczej niż wtedy.
Kto by nie był tym zszokowany?
Gwiezdną obsadę kopii zapasowych można z łatwością wprowadzić do Galerii sław. Orson Welles jęczy jak kosmiczny horror. Peter Cullen krzyczy jako przywódca. Frank Welker warczy. Leonard Nimoy powraca ze Star Trek, aby głosić Galvatron. Dodali dramat klasy A do reklamy zabawek.
Hasbro zaprasza do powrotu na „miejsce zbrodni”.
Oto cała koncepcja. „Przykro nam”. Cztery dekady później. Przyznają, że było to bolesne.
Alice Dantuano z Hasbo twierdzi, że fani nosili ten film ze sobą przez całe życie. Prawidłowy. Ma wagę kulturową. Nazywa to „rozdziałem definiującym”. Uznaję go za powód, dla którego dorastałem w zdrowym strachu przed urządzeniami przemysłowymi.
Wypuszczenie filmu nie polega na zmianie historii. Optimusa nie można sprowadzić z powrotem. Chodzi o siedzenie w ciemności. Wśród obcych. I znów poczuj ten sam szok.
Ponieważ czterdzieści lat później Unicron nadal pożera światy. A my nadal mu na to pozwalamy.
